Header Image - Yggdrasil - drzewo światów

Kodeks Inkwizycji 31.05.2006

by Thoran
Kodeks Inkwizycji 31.05.2006

Kiedyś RK nazywało się Inkwizycją, jako iż był jeden kraj zwany Fallathanem więc mogli działać także fabularnie w całym jego obrębie.Poniższy tekst jest fabularną wersją regulaminu Inkwizycji. Wszystko wtedy było beczniejsze xD Autorem już nie pamiętam kto był ale możliwe, że Inkwizytor w glanach bo był aktywny w tym czasie ^^
----------------------------------------------------------
Jesteśmy Fallathańskim oddziałem Inkwizycji. Jest nas niewielu, lecz działamy szybko i sprawnie na całym terenie tej krainy. Nie.. Nie jesteśmy jakimiś fanatykami, co by tylko stosy podpalali. Nie obchodzi nas twa wiara i przekonania, lecz tylko to czy jesteś wierny Królowi Thoranowi i jego prawom, którymi to nas w swej łasce obdarzył. Czy jesteś dobry czy zły to nie ma znaczenia, jak i cele, którymi się kierujesz. Jeśli czytasz me słowa to znak, że albo jesteś ciekaw tego ile możemy lub chcesz do nas wstąpić. Do oddziału Fallathańskiej Inkwizycji. W skrócie do Najemników Królewskich. Lecz po kolei... Nie śpieszmy się... Mamy czas...

Oto nasze zasady, którymi się kierujemy:

Ogólne:

1.    Z woli Króla Thorana pilnujemy prawa i spokoju na ulicach Vanthii. Każde przestępstwo związane z zachowaniem w karczmie bądz poza nią [klimatyczność, obraza, reklamy itp.] zostanie surowo ukarane. Wszelkie wypowiedzi w karczmie i listy są brane pod uwage...
2.    Sprawy niejasne lub, w których występują niejasności zgłaszamy do sędziego by osądził od ręki.

Zasady proste… Prawisz herezje i stajesz przeciwko mnie… inkwizytorowi

Dla Inkwizytorów:

1.  Udowodnione dowodami nadużycia władzy będą surowo karane z ręki Króla.
2.  Sami wymagamy to i od nas wymagać muszą... Jakiekolwiek złamanie prawa przez, któregoś z Inkwizytorów będzie sądzone przez Sędziego Najwyższego, a i dowody solidne być muszą.
3.  Dowody na popełnienie przestępstwa zdobyte być muszą drogą legalną. Nie ma szpiegostwa.
4.  Jeśli ktoś poza Sędzią Najwyższym, Księżnymi lub Królem zażąda okazania dowodów na popełnienie zbrodni przez osadzonego Inkwizytor nie ma prawa mu go okazać. Ochrona donosicieli i pokrzywdzonych.
5.  Jeśli Inkwizytor lub jakby go nie nazwać – Najemnik złamie prawo i osadzi kogoś, za co nie powinien być osadzony lub na zdecydowanie zbyt długi okres lub złamie, którąś z innych zasad (np. nadużycie) i powtórzy się to tylko raz – dostaje nagane. Za drugim razem w krótkim odstępie czasu wniosę o jego wydalenie

Prawo może ulec zmianie za sprawą Króla Thorana i za jego zgodą, lecz tylko w sytuacji tego wymagającej.

Chcesz zostać jednym z nas? Musisz spełnić kilka warunków.

1.    Być czysty jak łza wedle prawa. Można darować jak ktoś kiedyś spytał się o coś gdzie nie trzeba raz... Ale nic cięższego. Każdy przecież kiedyś błądzi.
2.    Musi posiadać wyrobioną reputacje. Nie może to być osoba uznawana przez większość społeczeństwa za nieuczciwego szubrawce lub łgarza.
3.    Musi podać umotywowanie swej kandydatury.
4.    Musi wykazać się znajomością prawa.
5.    Oficjalna decyzja o przyjęciu kandydata do Inkwizycji należy do wąskiej grupy osób. Zaakceptować ją muszą: Kanclerzy, Książąt, Króla i Inkwizycji
6.    Przez pierwszy tydzień będę sprawdzał pracę nowego członka oddziału. Jeśli w tym czasie zobaczę jakieś matactwo to wniosę o usunięcie.

Decyzja, co do odwołania danego Inkwizytora należy tylko do Thorana, gdyż to on nas najął.

Rangi wedle kolejności, co do znaczenia w hierarchii:
1)    Dowódca Najemników ( Inkwizycji ) – Jest to dowódca Inkwizycji na terenie Vanthii. Tu wspomnieć należy, iż nazwa Inkwizycja jest tylko umowna, gdyż wszak jesteśmy oddziałem najemników zajmującym się ściganiem przestępców. Pełni on role przedstawiciela Inkwizycji oraz do niego to zgłaszają się chętni o dołączenie do organizacji. Jemu to zgłaszać też muszą raporty „Łowcy Renegatów” punktualnie, co tydzień... (Ma prawo do nakładania kary lochu jak i do wyżej wymienionych już funkcji, może też wdawać pozew do sądu)
2)    Łowca Renegatów – Ma prawo do osadzania przestępców w lochu bez kaucji, lecz wedle obowiązujących praw, które to już wymienione zostały. Co tydzień składa raport Dowódcy Eskadry i gdy występują nieścisłości to on pierw informuje o nich swego przełożonego.

Najpowszechniejsze przestępstwa i kary:

Klimat: dzień lochów, jeśli notorycznie to dwa...
Obrazy i obelgi: dwa dni lochów, jeśli notorycznie mimo ostrzeżenia to cztery...
Reklamy innej gry mimo ostrzeżenia: 3 dni lochów...

Nasze motto: „Nie obchodzi mnie czy jesteś dobry czy zły... Mam gdzieś twe cele... Byle byłbyś uczciwy, a tyle mi starczy.”

Banda Czarnego Wilka - historia ~2009 r.

by Thoran
Banda Czarnego Wilka - historia  ~2009 r.

BCW to była jedna z bardziej znanych organizacji dawnych czasów ;)

-------------------------------------------------

Stary, pomarszczony dziadek o głowie pokrytej siwymi włosami mlasnął z niejakim uznaniem, wychyliwszy ostatni łyk polewki. Otarł usta rękawem znoszonej koszuli i zamrugał kilkakrotnie w kierunku zgromadzonej dookoła tłuszczy, jakby dziwił się że nadal tutaj są. Odkaszlnął dla dodania sobie animuszu i rozejrzał się po twarzach zebranych w izbie ludzi: chłopów, mieszczan, jakowyś awanturników a nawet szlacheckiej pary siedzącej demonstracyjnie daleko od reszty.
-Taaa...dobra była ta polewka, nie powiem!
-Ty nie o polewce bajajcie, dziadku!
Zniecierpliwił się drwal Odrzywąs, krzyżując na piersi mocarne przedramiona, kilku chłopów pokiwało twierdząco głowami.
-Ah tak, dobra...to o czym ja miałem mówić?
-O Bandzie Czarnego Wilka, dziadku.
-Ahh...racja.
Siedzący na uboczu szlachcic parsknął lekceważąco, patrząc w bok gdy skupiło się na nim kilka spojrzeń.
-Dalibyście spokój...wszak to bajka dla niegrzecznych bachorów, a nie prawda.
-Gówno się znacie, panocku wymuskany! Mój tatko, niech mu ziemia lekką będzie, opowiadał jak na własne oczy widział ichnią bandę gdy w Romen-Dorze bywał!
-Tedy twój ojciec równie głupi był jak i ty, pastuchu.
-A w mordę nie chcesz, paniczyku chędożony?!
Kiedy już miało zacząć się mordobicie, Odrzywąs huknął wielką jak bochen chleba pięścią w blat stołu, aż echo rozeszło się po całej karczmie.
-A zawrzyjcie gęby obaj, bo jednemu i drugiemu przypieprzę! A wy mówcie, dziadku.
Staruszek, wielce kontent z ciszy jaka nagle zapanowała, spojrzał wymownie na kufel w którym poniewierały się smętne kłębuszki piwnej piany. Siedzący na zydlu karczmarz zrazu ruszył ku szynkwasowi i po chwili wrócił, stawiając pełne naczynie przed dziadkiem. Ten zadowolony jeszcze bardziej, odkaszlnął raz jeszcze i upiwszy łyk piwa, rozejrzał się po twarzach słuchaczy.
-Słusznie rzecze ów dobry człek, bo i prawdą najprawdziwszą była hanza banitów, co się wołała Bandą Czarnego Wilka. Swego czasu byli oni prawdziwym postrachem traktów i lasów okalających Romen-Dor...różnie o nich mówiono. Jedni rzekli, iże były to łotry i mordercy bez czci i wiary, którzy za kilka miedziaków gotowi byli puścić z dymem całe sioło. Inni zaś, że to niegdysiejsi członkowie rebelii którzy ukryli się w lasach przed ścigającymi ich rojalistami, jeszcze za czasów Harfiarzy i powstania Romen-Doru. Jeszcze inni, że to szlachetni wojowie którzy niczym Hobin Rood, okradali bogatych i rozdawali biednym...we wszystkim było ponoć ziarno prawdy. Wiadomym jest, że owi banici na długo zapadli w pamięci żołnierzom królewskiej armii...ich buta i arogancja nie znała granic, podobnież jak brawura i fantazja. Za nic sobie mieli królewskie zakazy i nakazy, śmiali się w twarz miejskim urzędnikom a wielu łowców nagród którzy podążyli ich śladem, nigdy już nie powróciło...
Dziadek zrobił krótką pauzę, upił kilka łyków piwa dla zwilżenia gardła. Z zadowoleniem dostrzegł na twarzach słuchaczy zainteresowanie...gdy już się tym nasycił, wznowił swoją opowieść.
-Zaiste, dziwna to była hanza i z nieprzeciętnych osobistości się składała. Był wśród nich Raul Cervantes, kawalerzysta który mimo iż nikczemnego był wzrostu, udowadniał że nie należy go lekceważyć...ani jego, ani jego szabli którą władał niezgorzej aniżeli niejeden fechmistrz. Był też Grefo, iście zaskakujący osobnik, krasnoludzki mag którego skąpstwo i miłość do pieniędzy nie dorównywała jednak walecznej duszy, hartu ducha jak i magicznym umiejętnościom. Nominis...plotki mówiły, iż był to mnich który zbiegł z klasztoru, osobnik tajemniczy i małomówny. Wiadomym jednak było iż za sprawą jego dwóch mieczy wiele głów spadało na bruk, a jego wytrwałość i lojalność sprawiły iż stał się najbardziej zaufanym banitą wśród Bandy. Beregond Ravenclaw, wychowany w głuszy tropiciel dzięki któremu Wilki nie raz uniknęły szykowanych na nie zasadzek, którego odwaga i upór były po stokroć mocniejsze od jego tarczy. Eboneth... elfi fechmistrz, który ponoć przybył z krain odległych od Fallathanu o lata drogi. Osobnik był to małomówny i tajemniczy, lecz jego spokój i opanowanie przywracały Wilkom nadzieję nawet w najtrudniejszych chwilach.
Dziadek urwał, upił kilka kolejnych łyków piwa i zamilkł marszcząc czoło, jakby coś sobie przypominał. Po dłuższej chwili wznowił kiwając sennie głową.
-Roneth Mac Airem, słynący z zamiłowania do piwa i gorzałki krasnolud z krwi i kości który powalał wrogów swym potężnym toporem, co był ponoć równie ciężki jako dowcip jego właściciela. Khazador, kolejny przedstawiciel brodatej nacji...mówiono o nim, że jest niespełna rozumu jednak przeczyły temu wspaniałe zbroje i bronie które wyszły spod jego kowalskiego młota. Hazar...plotki mówiły, iż był to wygnany z kolegium cienia czarnoksiężnik, jeszcze inne iż był to ukrywający się nekromanta. Wiadomym jednak było że jego umiejętności magiczne oraz nieprzeciętna inteligencja niejednokrotnie pomogły wykaraskać się Wilkom z sytuacji, zdawałoby się, bez wyjścia. Argon De`Sanser...zaiste, ciekawa była to postać. Jedni mówili, że został wyklęty przez swoją rodzinę a mimo to obnosił się rodowym nazwiskiem. Inni, że opuścił ją dobrowolnie i zbratał się z Bandą. Wiadomym zaś było, iż był to w połowie człek w połowie mroczny elf korzystający z zakazanych dziedzin magii. Gunnor...awanturnik w całym tego słowa znaczeniu. Pyskaty, arogancki i absolutnie nie uznający żadnego autorytetu...powiadają, że jego niewyparzony język niejednokrotnie wpędził Bandę w kłopoty, acz znacznie częściej za jego pomocą załagadzano konflikty.
Blenheim Blenckert...przybyły z odległych, gorących krain minstrel słynący z trzech rzeczy: przesadnej pewności siebie, zamiłowania do kobiet i trunków, ale i niezwykłej waleczności i pogody ducha. Irwiell Volgrin...jedna z niewielu niewiast z tej hanzie, elfka niezwykle urodziwa i zdawałoby się że nijak nie pasująca do bractwa banitów. A jednak wielu doświadczonych wojów przekonało się na własnej skórze, że pozory potrafią być bardzo mylące....Kasja. O Kasji, jak znam życie, niejeden z Was słyszał...nie? Cóż to za zapadła...a mniejsza z tym. Sroka, tak ją wołano...półelfka o nieprzeciętnej urodzie. Zdawałoby się, że jak każda kobieta nie nadaje się na bandycki ani nawet wojacki styl życia...wkrótce jednak było o niej głośno w całych krainach. Opowiadano iż jej hart ducha, wytrwałość w dążeniu do celu oraz waleczność zjednywała Wilki w najcięższych chwilach. Inni powiadają, że to wszystko zawdzięczała swej zaskakująco ciężkiej ręce i mosiężnej patelni którą władała z nie mniejszą wprawą aniżeli zaklęciami. Mówią też, że była to najbliższa sercu osoba dla Bonharta Svartrasände, który to zował się Czarnym Wilkiem, i hersztem Bandy został. Norsa z odległej, mroźnej Północy który zjednoczył banitów i prowadził ich w bój...i jak powiadają, przyczynił się też do ich upadku, co nigdy nie zostało mu wybaczone. Pewnego dnia po prostu odszedł...jedni mówią, że skoczył w otchłań morza. Inni, że w końcu zawisł na stryczku...był jednak ktoś, kto zdawał się trafić najbliżej tarczy...
Starzec westchnął i z żalem dopił resztkę piwa, i powoli odstawił pusty kufel na blat. Powiódł zmęczonym spojrzeniem po słuchaczach, po czym spojrzał w kierunku okna, które wypadało na Północ.
-Powiadali, iż ruszył do swej ojczyzny...Norski.

-----------------------------------------------

Tekst podrzucił Nominis.

Decyzja w sprawie ras premiowanych 19.10.2009

by Thoran
Decyzja w sprawie ras premiowanych 19.10.2009

Tekst ten został spłodzony po dość dużej dyskusji w społeczności gry na temat ras premiowanych w 2009 roku.

-----------------------------------

Jakiś czas temu wydumaliśmy wraz z MG, że można by skasować rasy premiowane i zmienić je w podstawowe - oczywiście po odpowiednim okrojeniu do wymogów poziomu rasy podstawowej np. przez likwidację pewnych umek oraz inne rozłożenie PZ (AP). Po dość burzliwej dyskusji na forum MG postanowiliśmy, że na początku należy porozmawiać z ojcami/matkami/założycielami ras; w końcu to oni są najbardziej zainteresowani tym tematem. Zanim przejdę do omówienia wyniku rozmów, przedstawię dane dotyczące ras:

mamy w grze 15 ras premiowanych, i 58 osób, które w owych rasach odgrywają swoje postacie + kilka osób, które odgrywają szczepy.

Rozmawiałem z 9 opiekunami ras premiowanych. Pozostali byli dla mnie niedostępni przez kilka dni, więc nie naciskałem na kontakt. Konkretnie rozmawiałem z:

  1. Lisard [200] – Leonidzi (sztuk 3)
  2. Jasmine [540] – Wilkołaki (sztuk 8)
  3. Drakin [13] – Haressdreni (sztuk 6)
  4. Anjo [60] – Varla (sztuk 7)
  5. Corvus [2163] – Aenaru (sztuk 3)
  6. Rozene Le Frest D`Saris [267] – Exilianie (sztuk 5)
  7. Smoogie [42] – Nagi (sztuk 0)
  8. Tua [17] – Driada (sztuk 3)
  9. Aelis [8180] – Fanuilos (sztuk 8)
  10. Oraz samym sobą ;) Nechtan [1] – Unita (sztuk 1)

Reprezentują oni ogólnie 10 ras, które jednoczą 44 osoby.

Wyniki ankiety były zaskakujące dla mnie jak i pewnie będą dla wielu z was. Na pytania:

1) „Czy jesteś za likwidacją ras premiowanych?” 6 opiekunów ras odpowiedziało TAK a 3 odpowiedziało NIE (siebie nie ujmuję w statystykach).

2) „Czy chcesz, by twoja rasa, jeśli rasy premiowane zostałyby zlikwidowane, przeszła na rasę podstawową po korekcie umiejętności i AP?” 8 opiekunów ras odpowiedziało TAK a 1 odpowiedział NIE.

Kolejne pytania były bardziej opisowe i nie będę ich tutaj przytaczał.

W każdym razie z ankiety wynika, że zasadnicza część opiekunów ras chce, by te rasy stały się rasami podstawowymi oraz chce likwidacji ras premiowanych.

Generalnie na podstawie tej ankiety mam podjąć decyzję w sprawie ras premiowanych. Nie będzie ona pochopna czy podyktowana interesami jakiejś grupy ludzi. Nigdy nie ma możliwości podjęcia decyzji dobrej dla wszystkich, w tym przypadku też takiej nie podejmę, ale będę się starał. Na początku wytłumaczę moje pobudki związane z propozycją usunięcia tego typu ras.

Główną przyczyną było zmęczenie ciągłą pracą jaką ja i MG musieliśmy wykonywać cyklicznie jeśli chodzi o rasy premiowane. Ciągłe zmiany, często organizowane przez MG, nie za dobrze wpływają na samopoczucie reszty ekipy. Ma się poczucie, że marnotrawi się czas na ciągłe ulepszanie czegoś, co powinno być idealne już od początku. Rasy premiowane to jest garstka graczy, która absorbuje bardzo dużo czasu MG, co nie jest jakimś zdrowym objawem. MG są dla wszystkich graczy i ich sprawami powinni się zajmować, tymczasem zajmują się (w dużej mierze na własne życzenie) głównie sprawami ras premiowanych.

Kolejny powód dotyczy ciągłego traktowania ras premiowanych jako przepaków, które na pewno mataczyły i kolegowały się z kimś, dlatego mają taką fajną rasę. ;) Jest to oczywista nieprawda, jednak nie każdy do gry podchodzi zdrowo; żyjemy w Polsce; wszyscy myślą, że na każdym gruncie jest tak, jak u nas w kraju. Rodzi to niesnaski i problemy natury społecznej.

Poza tym alienacja ras premiowanych jest faktem. Wiąże się to z brakiem aktywności w sferze klimatu gry (główna fabuła). Chciałem przypomnieć, że rasy premiowane są stworzone po to, by tworzyły fabułę gry; z założenia są dla elitarnych graczy, którym powinno na tym zależeć. Trochę zatraciliśmy ten sens istnienia ras premiowanych.

W sumie ostatni zarzut jest najcięższy, jeśli chodzi o całą grę. Generalnie problemy te nie pojawiły się znikąd, a w pewnym momencie stają się uciążliwe i wręcz nie do wytrzymania.

Przejdę może do meritum mojej wypowiedzi, czyli do decyzji. Biorąc pod uwagę wyniki ankiety oraz moje prywatne spostrzeżenia, postanowiłem ras premiowanych nie kasować - oczywiście pod pewnymi warunkami, ale o tym potem. Postanowiłem nie kasować ras z kilku powodów:

  1. Ze względu na graczy. Jest to praca setek osób, sposób na prowadzenie postaci, setki sesji i kawał życia dla bardzo wielu. I nie mówię tutaj tylko o tych 58 osobach, ale o wszystkich poprzednich i przyszłych graczach, którzy zechcą grać rasą premiowaną. Ludzie ci może wnoszą niewiele do ogólnego klimatu gry, rasa może być dla nich sposobem na promocję w tłumie, ale bez nich i bez tego, co tworzą w społeczności, KF byłoby niepełne. Niedawno rozmawiałem z bliską mi osobą na temat niszczenia czegoś, co istnieje w grach, ale korzystają z tego nieliczni, i doszedłem do wniosku w kontekście tej rozmowy, że niszczenie ras premiowanych nikomu nie przyniesie korzyści na tyle wymiernych, by zrównoważyć tę pustkę, która powstanie, kiedy ich nie będzie. Brak czegoś nie przynosi korzyści nikomu, istnienie czegoś przynosi korzyść choćby nielicznym.
  2. Ze względu na tych opiekunów którzy się zgadzają. Wyniki ankiety mówią jasno, że opiekunowie ras chcieliby, aby zostały one zlikwidowane i przeniesione na podstawkę. Dało mi to do myślenia, ponieważ sam jestem twórcą rasy premiowanej i nie chciałbym, by ktoś ją likwidował. Pojawia się tutaj jednak szerszy kontekst, a jest nim coś takiego, jak dobro gry. To zadziwiające dla mnie, ale ci ludzie po prostu rozumieją i zauważają problemy, których nie widzą inni, problemy, które dręczą rasy premiowane. W związku z tym są w stanie poświecić jakąś swoją pracę po to, by ulepszyć grę, by pomóc jej się rozwijać. Teraz rozumiem, dlaczego to właśnie ci ludzie prowadzą rasy premiowane, czym jest ich wysiłek, w jaki sposób wiąże się to ze społecznością i grą. Przez wzgląd na ich poświęcenie nie jestem w stanie skasować ras premiowanych, niszczyć pewnego tworu, który stworzyli i nakręcali przez kawał czasu.
  3. Ze względu na tych opiekunów, którzy się nie zgadzają. Jest to nieliczne grono osób, ale nieposłuszeństwo wobec odgórnych nakazów jest prawem każdego człowieka. Dzięki nieposłuszeństwu możemy zatrzymać się dłużej nad problemem i dojść, tak jak ja, do zaskakujących wniosków.

Ludzie, z którymi rozmawiałem odpowiadali długo i bardzo podobały mi się te odpowiedzi. Pozwoliły mi one nakreślić obraz „śmietanki” gry, która jest nią nie tylko dlatego, że posiada rasy premiowane, ale dlatego, że jest w stanie je poświęcić dla dobra ogólnego. Nie myśli tylko o sobie ale i o innych graczach. Jest to coś, czego nie spodziewałem się po tej grze i graczach. Dlatego właśnie ta gra jest tak piękna i zaskakująca, nawet mnie po tylu latach zaskakują ludzie, których wydaje mi się, że znam dobrze.

Ta gra i gracze ciągle ma w sobie potencjał. Zrozumiałem przez to istotę kolejnego problemu, który przewija się od wieków, mianowicie problematyczność ludzi. Ludzie są problematyczni, tworzą problemy, niezdrowe atmosfery, kwasy, schizy i paranoje, kłamstwa i defetyzm, ale jest to pozytywny objaw wg mnie. Społeczność to samokorygujący się mechanizm, który poprzez irracjonalne, nienaturalne zachowania jest w stanie znaleźć ujście dla swych problemów i dzięki temu utrzymać się w kupie. KF to bigos czy syf, ale jest to nasz syf, ten syf znamy i na pewno go lubimy. Dlatego tutaj jesteśmy niezmiennie, mimo licznych odejść ;) Trzymają nas tutaj ludzie, bo gra znudziła się już dawno, ludzie którzy są nieprzewidywalni a dzięki temu ciekawi i warci poznania. Takie odkrywanie siebie na nowo jest atutem naszej społeczności, nie jesteśmy komercyjną, bezimienną zbieraniną. Jesteśmy elitą i nie tylko dlatego, że jesteśmy mistrzami w tym czy tamtym, ale dlatego, że wytrzymaliśmy ze sobą tak długo. J

Jesteśmy w stanie zmienić sporo. Jeśli chodzi o rasy premiowane już spieszę z opisem wymaganych przeze mnie zmian:

  1. Rasy premiowane, które chcą przejść na podstawkę, mają do tego prawo. Każda rasa premiowana może przejść na podstawkę po okrojeniu wraz z MG projektów, umek itd.
  2. Rasy premiowane, które chcą pozostać premiowane, muszą stworzyć dwie rzeczy: poradnik poprawnego odgrywania rasy, coś a’la kanon odgrywania dla graczy oraz czytelne i jasne zasady rekrutacji do rasy, które zostaną dodane do projektu rasy i Wiki.
  3. Rasy premiowane sporządzą plan wraz z MG ich udziału w ogólnej fabule gry.

Tych kilka wymogów rasy premiowane muszą spełnić. Myślę, że około miesiąca na zastanowienie i przygotowanie wszelkich opisów będzie wystarczające ;)

Tymczasem pozdrawiam

Marcin

------------------------------------

Po tej decyzji Haressdreni, Drowy, Leonidy przeszły na podstawkę ^^

 

[Kroniki Fallathanu] Wieści z frontu

by Thoran 0 Comments

Kroniki Fallathanu mmoRPGZapowiadane już od dłuższego czasu Kroniki Fallathanu 2 (KF 2), gra będąca następczynią – czy też odmłodzoną wersją – Kronik Fallathanu, weszła oficjalnie w życie, po fazie wstępnych testów, wraz z początkiem lutego. Od tego momentu ekipa KF, obecnie KF 2, nieustannie pracuje nad ulepszaniem gry i wdrożeniem brakujących, a potrzebnych elementów. Praca wre, jej efektów przybywa i dużą jej część mamy już za sobą.
Przede wszystkim ruszyły wieści, zapowiadające nową fabułę, opartą o całkiem nowy model jej prowadzenia i nowinki w samym świecie. Udało nam się uwolnić sesje od przymusu jednej, głównej linii, gdzie jeden motyw wlókł się przez całą fabułę w żółwim tempie, a prowadzący niewiele mógł zrobić, nie znając efektów pracy poprzednika. Continue reading “[Kroniki Fallathanu] Wieści z frontu” »

Kroniki Fallathanu mmoRPG

Kroniki Fallathanu mmoRPG

Kroniki Fallathanu MMORPGKroniki Fallathanu to tekstowa gra MMORPG istniejąca od 2004 roku, w której spory nacisk kładzie się na klimat. Grę fabularną umila graczom specjalnie przygotowany do tego celu System Fabularny, który powstawał przez ostatni rok i jest obecnie wdrażany (w mechanice jak i we wszelkich fabularnych elementach). KF posiada też własne Uniwersum, które jest obmyślane i rozwijane przez graczy, którzy mają możliwość tworzenia własnych ras, miejsc fabularnych itp. Continue reading “Kroniki Fallathanu mmoRPG” »

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress