I tak mija dzień za dniem na Eronie


VN:F [1.9.22_1171]
Ocena: 10.0/10 (3 ocen)

Poniżej przedstawiamy najnowszą wieść z Erony. Została ona też rozesłana do wszystkich graczy Erony niestety przez przypadek jako jedna wiadomość, co spowodowało ujawnienie wszystkich adresów email graczy. Przypominam, że ujawnienie adresu email nie wiąże się z zagrożeniem waszego bezpieczeństwa w internecie, przynajmniej nie na bezpośrednim poziomie. Jednak publicznie dostępne emaile mogą stać się pożywką dla spamerów, trzeba więc zachować czujność i nie klikać we wszystkie załączniki czy linki otrzymane pocztą bez zastanowienia. Tymczasem zapraszam do czytania wieści :)

I tak mija dzień za dniem…

…a w obydwu stronnictwach zachodzą kolejne zmiany. Jedne są oczywiste, podczas gdy drugie stanowią dość duże zaskoczenie, jako że nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Nierzadko również osoby, z którymi są one powiązane.

Z pewnością ostatnią osobą, która podejrzewała, że stanie się częścią stanu szlacheckiego, a nawet obejmie jedno z najważniejszych w państwie stanowisk… Był najbliższy współpracownik królowej Kahei. Człowiek znikąd, jak też na jego temat szeptem wypowiadali się dworzanie. Pojawił się nagle, nikt wcześniej o nim nie słyszał, nikt nie wiedział kim był, ani też skąd pochodził. I właśnie ktoś taki stał się w ostatnich miesiącach osobą niewiele mniej znaczącą od samej królowej. Nie godziła się z tym szlachta, nieprzychylnie spoglądali na to również krewni królowej. Cóż jednak im pozostało? Choć pozornie szlachta posiadała dość duże możliwości, to władza młodej wdowy nie była aż tak bardzo osłabiona, jakby to mogło się wydawać. A i działania mężczyzny, który wydawał się być mistrzem wyciągania przeróżnych tajemnic (nawet i zza grobu), działały na wyraźną korzyść działań podejmowanych przez koronę. Dlatego też ostatnia jej decyzja została zaakceptowana przez większość przedstawicieli arystokracji, zaś człowiek bez imienia nagle stał się Sevą La Trémoille, adoptowanym synem szanowanego Kativela La Trémoille oraz nowym Prefektem Talven. Choć akurat samym tytułem posługiwał się zaledwie przez kilka dni, co spowodowane było kolejnymi reformami przeprowadzonymi w państwie.

W dniu 23 Ersan, decyzją Kahei Valeard w królestwie weszły wreszcie w życie zmiany o charakterze co prawda zaledwie kosmetycznym, jednak będące niezwykle uciążliwymi dla urzędników, którzy (choć świadomi nadchodzącej rewolucji) z tego powodu zdawali się wręcz utonąć w natłoku związanej z całą tą sprawą papierologii. Wydawać by się mogło, że wcielenie w życie pomysłu, jakim była zmiana nazewnictwa prowincji z dotychczasowych Prefektur na Hrabstwa, wraz ze związanymi z tym zmianami tytułów, to tylko formalność. Nic bardziej mylnego! Wiązała się z tym bowiem konieczność zaktualizowania wszelkich nadań, dokumentów poświadczających prawo rodów do ziemi w danym hrabstwie, a także wiele innych kwestii, których wyliczanie nie miałoby większego sensu.

Na szczęście można było liczyć na chwilę odpoczynku oraz przerwę od pracy, związane z mającym miejsce w dniu 27 Ersan świętem ku czci Boskiego Rodzeństwa, które to hucznie obchodzono zarówno w stolicy królestwa, jak i republiki. Tańce, śpiewy, konkursy, dużo jedzenia i picia, a także… Zaskakująca obecność najważniejszych osób w państwie!
Na uroczystościach w Karim raczyła się pojawić na krótko nawet i sama królowa, nie obawiająca się przebywać w towarzystwie swoich własnych poddanych. Na wyraźne zaproszenie organizatorów zgodziła się nawet na wręczenie nagród śmiałkom, którzy wzięli udział w konkursach polegających na wspięciu się na wysoki pal oraz schwytaniu świnki taplającej się w błocie. Szczęśliwymi nagrodzonymi, którym dane było znaleźć się tak blisko kobiety, okazali się być Garon Khert oraz Neva Stormheaven. Zapewne dzień ten na długo zapadnie im w pamięci.
W tym samym czasie wiele działo się również w Tsar, gdzie świętować zdecydowano się jednak w nieco odmienny sposób… ogłaszając konkurs piosenki piwnej oraz jedzenia na czas (ponoć przepysznego!) gulaszu. Dość dużym zaskoczeniem dla wielu był fakt, iż swoje talenty w trakcie tegoż święta zdecydował się ujawnić nie kto inny, a sam świeżo obrany na stanowisko senatorskie, Kylius Kavertino. Choć nie wygrał, to swoim odważnym wystąpieniem niewątpliwie pozyskał dla siebie przychylność niejednego szarego obywatela, któremu w tamtej chwili dane było zobaczyć w nim zwykłego człowieka.
Pewną sensacją było pojawienie się w czasie konkursu świeżo obranej Prefekt Prefektury Północnej, Lyandry Thénard, która jednak nie zdecydowała się na aktywny udział we wspólnej zabawie, choć i jej towarzystwo niewątpliwie było miłe świętującym. Ostatecznie zwyciężczynią konkursu została dość młoda dziewczyna imieniem Thorun, choć akurat w tym przypadku rywalizacja była niezwykle zaciekła. Zwłaszcza z ostatnią uczestniczką konkursu – kobietą imieniem Resh – która zaśpiewała doskonale znaną znacznej części obecnych, popularną szantę mówiącą o podróży z Tsar do Talven.

Skoro już mowa o wydarzeniach, mających miejsce w republice, to przyznać trzeba że i tu działo się całkiem sporo, zaś nominacje – zarówno na stanowiska senatorskie, jak i te niższego szczebla – Princeps podpisywał praktycznie każdego dnia. W ciągu kilku ostatnich tygodni najgłośniejsza niewątpliwie była sprawa Anrii Thénard, która to jak wielu twierdziło, do senatorskiego grona dołączyła przez wzgląd na swoje dość wątpliwe zasługi dla państwa. Takie gadanie nie było niczym dziwnym, wszak kobieta była nestorką jednego z najmniej chyba popularnych rodów, na którego przedstawicieli nieprzychylnie spoglądano zarówno w republice, jak i królestwie.
Kiedy zdawało się, że szepty na temat Thénardówny cichną… Kolejna z przedstawicielek tego rodu, chcąca zaistnieć w wielkim świecie, ponownie wywołała burzę i jeszcze więcej szeptów na temat rodziny, decydując się wystartować w rozpisanym przez Senat konkursie na funkcje Prefekta, w którym to dane było jej zwyciężyć. Prawdopodobnie sprawa przeszłaby bez echa, gdyby nie to, że Lyandrze zamarzyło się objąć to stanowisko na obszarze Prefektury Północnej, w której znajdywała się stolica. Czy to nie zbyt dużo władzy skupionej w rękach przedstawicieli jednego rodu? W dodatku rodu o aż tak wątpliwej reputacji? Czas pokaże. Zresztą nie było to obecnie coś, czym szczególnie trzeba byłoby się martwić. Sen z powiek, zwłaszcza wielu Senatorom, spędzała bowiem zupełnie inna kwestia.

W ciągu ostatniego miesiąca wojska Republiki Erskiej poniosły bowiem kilka porażek w bitwach mających miejsce na Nizinie Tsarskiej, zwłaszcza w pobliżu jeziora Oko. Poległo kilku dowódców, morale wojska znacznie podupadły. Valeardówna zaś wyraźnie nie zamierzała wstrzymać się z dalszymi działaniami zauważywszy dobrą passę, jaka towarzyszyła jej w ostatnich tygodniach.
Ponoć w trakcie przyjęcia mającego miejsce w rezydencji Thénardów, znany Senator Mer Berheris pozwolił sobie zauważyć, że jeśli niezwłocznie nie zostaną podjęte odpowiednie działania, to możemy się spodziewać, że w niedługim czasie czekać nas będzie po raz kolejny ewakuacja stolicy. Gdzie jednak tym razem miałaby zostać ona przeniesiona - ponownie do Olendaru, czy też w kierunku południowym, do Velau? Na ten temat nic jeszcze nie było wiadome. Niewątpliwie jednak Senat w ostatnich tygodniach po raz kolejny obradował częściej, niż to było konieczne, choć w posiedzeniach tych nie brała udziału nawet połowa osób uprawnionych do podejmowania najistotniejszych decyzji państwowych. Po stolicy zaś krążyły plotki mówiące, jakoby rozważano ogłoszenie mobilizacji wojskowej, w związku z czym za kilka tygodni pod broń powołany mógłby zostać praktycznie każdy obywatel. Sam Princeps, ani też żaden z Senatorów, nie zabrał jednak jak dotąd głosu w tej sprawie. Pozostaje więc czekać na dalszy rozwój wydarzeń.

Tymczasem dni stawały się krótsze, noce dłuższe, a i temperatury zdecydowanie niższe. Niewątpliwie nadeszła pora, aby zmienić wreszcie swą garderobę na taką, która nieco lepiej sprawdzi się w czasie Pory Deszczów. Wielkimi krokami miesiąc Ersan zbliżał się już bowiem ku końcowi. Czas więc uciekał - niebawem nadejdzie zima, a wraz z nią przewidywana przerwa w działaniach wojennych. Kto bowiem chciałby marznąć w obozie w momencie, kiedy temperatury osiągną wartość zerową?

grajzadarmo

  • Cainer

    Nic się nie zmieniło, wciąż NC.

  • Michał Klimowski

    Dołącz do naszego spamu!