W Fereldenie: Kaganek wiedzy


VN:F [1.9.22_1171]
Ocena: 10.0/10 (9 ocen)

Upłynęło kilka miesięcy od momentu, kiedy w Denerim rozpoczęły się prace budowlane. Na szczycie nowego, pokaźnego gmachu ze strzelistą wieżą, zawieszono dzwon. Początkowo nie zwracano uwagi na wzniesiony budynek, bowiem zmiany w zabudowie miasta były czymś normalnym. Do tej pory istniały ruiny domów po Pladze, których nie wyburzono w związku z brakiem funduszy. Wiele osób zgadywało, że wzniesiono siedzibę dla straży denerimskiej, inni sugerowali kolejną świątynię ku czci Stwórcy.
Tajemnica przeznaczenia budynku została wkrótce wyjaśniona. Na mocy edyktu królewskiego powołano do życia Akademię Denerimską - instytucję finansowaną przez koronę, lecz od niej niezależną. Wzorowana na Uniwersytecie w Val Royeaux miała być odpowiedzią na oskarżenia, że Ferelden pozostaje krajem zacofanym i nie rozwijającym się od czasów orlezjańskiej okupacji.
Nowo powstała Akademia miała oferować kształcenie w zakresie sztuk wyzwolonych, prawa oraz medycyny. Sprowadzono kilku znanych medyków, ale zatrudniono również mieszkańców Fereldenu, mogących pochwalić się doświadczeniem i dorobkiem naukowym. Każdy człowiek i krasnolud zdolny do opłacenia czesnego miał wstęp w mury Akademii. Niezależnie od pochodzenia oraz swojej przeszłości. Wszyscy żacy byli równi w swych prawach i obowiązkach.
Wkrótce wieść o powstaniu Akademii obiegła cały Ferelden. Szlachta okazywała niezadowolenie z trwonienia pieniędzy na naukę zamiast na cele wojskowe. Obawiano się także zrównania wykształceniem potomków rodzin szlachecki oraz kupieckich. Dla wielu decyzja króla była odejściem od fereldeńskich tradycji i czerpaniem pomysłów od znienawidzonego sąsiada. Władca nie ugiął się i utrzymał swoją decyzję. Pierwsi żacy mogli zgłaszać się na nauki.
Również w Amarancie szlachta miała powody do narzekań. Głównym powodem był tamtejszy arl, a raczej jego decyzję odnośnie zawarcia związku małżeńskiego. Wbrew oczekiwaniom możnych, państwo młodzi nie zaprosili wyłącznie swoich sojuszników, ale także rody nie popierające polityki Thorne`a. Wzbudziło to niepokój - czyżby arl przestał się ich obawiać?
Podejrzenie to sprawiło, że szlachta poszukiwała najmniejszych błędów i niepopularnych decyzji, aby podważać autorytet Komendanta. Niechęć rozciągnęła się także na arlessę Aeryn, która początkowo doceniana i chwalona - stała się obiektem plotek oraz pomówień. Zarzucano jej poślednie pochodzenie oraz brak znajomości problemów arlatu. Krytyka obejmowała nawet bardziej prywatne sprawy kobiety.
W arlacie Redcliffe po raz pierwszy od dawna zapanował względny spokój. Sekta, siejąca wcześniej popłoch wśród podróżnych, musiała opuścić swoją kryjówkę, skończyły się też zuchwałe kradzieży. Na zamku zaczęto szeptać, że ponoć Eamon naciska na swoją bratanicę, arlessę Erikę, by wreszcie znalazła odpowiedniego męża. Śmierć Kaya oraz oddanie Connora do Kręgu stanowiły zagrożenie dla ciągłości rodu Guerrinów. W wiosce czasem mówiono o dziwnych wydarzeniach mających miejsce w Wiedźmim Lesie - mało kto jednak dawał wiarę pogłoskom.

grajzadarmo