[Messir] Fabularne informacje


VN:F [1.9.22_1171]
Ocena: 0.0/10 (0 ocen)

W świecie Messiru poruszenie, tajemnicza plaga zbiera swoje żniwo. Z kolei Elfy mają przechlapane u ludzi, co skutkuje wzrostem napięcia między tymi rasami. Czarne chmury zbierają się nad światem.

Choć zaraza trawiąca Methor wybuchła raptem miesiąc temu, zdążyła zebrać już straszne żniwa wśród mieszkańców stolicy. Zamknięcie bram odcięło miasto od dostaw żywności, zaś niepokoje wzrastały wprost proporcjonalnie do ilości pochłoniętych ofiar. Odseparowanie od wieści z zewnątrz spowodowało powstanie krążących wśród methorczyków domysłów na temat powodu wybuchnięcia epidemii, która zdołała spustoszyć miasto-posąg potęgi Republiki w tak krótkim czasie.
Część osób uważała, że za plagę zarażonych szczurów odpowiedzialne były dostawy przypływające okrętami ze Zjednoczonych Emiratów oraz Wolnych Ziem Ludów Północnych. Poskutkowało to stopniowym wzrostem nieufności mieszkańców w stosunku do przybyszów z zamorskich krain. Sporadycznie pojawiały się niby to przypadkowe podpalenia domów zamieszkałych przez rodziny z innych krajów. Stopniowo zaczęto prześladować także osoby należące do innych ras niezależnie od pochodzenia: półelfów, elfów, dragonitów oraz krasnoludów, których w stolicy Messiru było najwięcej.
Osoby będące na bieżąco z informacjami ze świata sprzed zamknięcia bram miasta podejrzewały, że związek z pojawieniem się chorych szczurów miała wzrastająca ilość zdziczałych, wściekłych psów w Księstwie Curumo i ku tej właśnie wersji skłaniało się wielu messirskich polityków. Ideę tę zaczęto podszeptywać Tutorowi, co dodatkowo nadwyrężyło i tak napięte już stosunki między Republiką Messiru a Curumo.

Żadne plotki i domysły nie mogły jednak zmienić rzeczywistości malującej się w coraz ciemniejszych barwach. Na miejsce palonych na placach zwłok wciąż donoszono nowe. Lekarze bezskutecznie usiłowali opracować lek, który zwalczałby objawy – do tej pory, przy współpracy z zielarzami i aptekarzami, udało się stworzyć jedynie wywar opóźniający nieco nadejście kolejnych stadiów śmiertelnej choroby. Podczas jednego z kolegiów lekarskich stworzono schemat przebiegu choroby od momentu zarażenia aż do śmierci. Określono, że pierwsze objawy zachorowania przypominały zwykle przeziębienie: gorączka, bóle głowy oraz mięśni, połączone z ogólnym osłabieniem. Później pojawiała się wysypka rozprzestrzeniająca się na całe ciało, zaczynająca ropieć po około trzech dniach. Zdarzało się miejscowe czernienie skóry, stany zapalne i problemy z oddychaniem.
Mimo zarządzenia łapania, zabijania i spalania wszystkich szczurów, nadal pokazywały się nowe, wychodzące z podmiejskich kanałów. Często spotykało się ponadymane, ropiejące szczurze zwłoki, rozszarpywane przez psy. Choroba szybko rozprzestrzeniała się między gatunkami, co poskutkowało wydaniem zarządzenia, na mocy którego każdy mieszkaniec Methoru zobowiązany był do zabicia wszystkich posiadanych przez siebie zwierząt i spalenia ich zwłok na jednym z placów przeznaczonych do tego celu.

Co tydzień organizowano kolegia lekarskie, na które wstęp był otwarty dla wszystkich mieszkańców chętnych do pomocy. Na każdym z nich obecny był Tutor we własnej osobie, co podkreślało powagę sytuacji. Ogłoszono poszukiwania zarażonych chętnych do testowania na nich lekarstw, które potencjalnie mogły okazać się pomocne przy zwalczaniu zarazy. Dla osoby, która w istotny sposób przyczyni się do sporządzenia lekarstwa, przewidziano dużą nagrodę pieniężną. Badano każdą plotkę i poszlakę, a według jednej z nich pewien methorski arystokrata był w posiadaniu lekarstwa chroniącego jego i jego rodzinę przed zachorowaniem. Postanowiono zbadać te doniesienia.

Dało się odczuć niezbyt nasilone represje elfów ze strony ludzi, co poskutkowało pojawieniem się niepokojów w społeczności emigrantów z Olleendil oraz elfów messirskich. Wpłynęło to na ich stosunki dość pozytywnie - wywiązała się pomiędzy nimi niejaka współpraca – jak na razie oparta jedynie na wsparciu finansowym, materialnym oraz trzymaniu się w większych grupach, by ludzie nie decydowali się na bardziej agresywne czyny. Przez pierwsze dni najgorszym, co spotykało przedstawicieli tejże rasy były przejawy nietolerancji lub drobne nieprzyjemności... do dnia, w którym rozeszła się plotka o tym, iż elf został napadnięty, okradziony, a następnie brutalnie pobity i zamordowany przez kilku ludzkich mężczyzn. Znacznie zwiększyło to niepokoje, by niedługo później takie same wzbudzić u ludzi.
Według informacji, jakie przekazywały sobie przekupki na targach czy pijacy w karczmach, niejaki Salaner, weteran wojenny i niegdysiejszy Łowczy Północnej Prowincji Księstwa Olleendil, wraz z grupą łowców wpłynął na współpracę pomiędzy elfami, zmieniając ją z okolicznościowego wsparcia w zorganizowaną działalność. Według plotek, elfy zaczęły się zbroić dla bezpieczeństwa i na wypadek zaistnienia konieczności obrony, organizować się w większe skupiska, wspierać materialnie i równo dzielić żywność. Podobno też grupa łowców zabiła kilku żebraków, gdy ci starali się okraść dwóch elfów – methorska straż jednak nie zdołała potwierdzić tej plotki, podobnie jak i poprzednich. Natomiast wedle tego, co mówiło się w stolicy, grupa ta czekała jedynie na powrót osoby, której Salaner jest wybitnie lojalny – Lairiel, Zarządczyni Północnej Prowincji, która była już w drodze do Methoru, by przejąć kontrolę nad tymi zorganizowanymi i uzbrojonymi elfami, zdolnymi do opierania się przed próbami represji.